#26 Przerwa na odpoczynek

gory1.jpg

Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu…

Ten długi czas poświęciłem na rodzinny odpoczynek i nie tylko. Jak już informowałem Was na moim instagramie (https://www.instagram.com/mariusz_wlazly_official_insta/?hl=pl) oraz facebooku (https://www.facebook.com/MariuszWlazlyFanPage/) te kilka chwil przeznaczyłem tylko dla siebie.

Każdy z nas potrzebuje odpoczynku, wakacji w których jest w stanie zrobić coś z rodziną, ale również w tej swojej małej przestrzeni, która jest tylko nasza.

Przez dłuższy czas przygotowywałem się do następnej foto wyprawy, w której już po raz kolejny towarzyszył mi Radek. Wielokrotnie razem znikamy gdzieś aby pochłonęła nas nasza pasja. Kompletowałem sprzęt, oglądałem pogodę, planowałem trasę. Chciałem zobaczyć piękne miejsca, te które już widziałem na zdjęciach. Wiecie jak to jest jak coś zobaczymy, jakiś fragment czegoś wielkiego to pragniemy zobaczyć nie tylko tą małą część ale również coś więcej, o tym jednak później. Wróćmy do czasu jak pomimo różnych obowiązków mogłem na chwilę wyłączyć się i pobyć z moim aparatem.

W czerwcu jak jeszcze trwała IV edycja moich corocznych sportowych spotkań z dziećmi i młodzieżą nadarzyła się okazja aby wziąć udział w warsztatach fotograficznych organizowanych przez Bełchatowskie Towarzystwo Fotograficzne. Warsztaty odbywają się w czerwcu każdego roku. Z uwagi na moje treningi z dzieciakami niestety nie mogę brać udziału w każdych, lecz w tym roku nasze terminarze zbytnio się nie pokryły. Co prawda warsztaty są kilku dniowe, ale dla mnie jeden dzień z tymi fantastycznymi ludźmi bardzo mnie rozwija. Sprawiają, że jestem lepszym fotografem, przynajmniej w mojej opinii. Po spotkaniu z tymi ludźmi moje doświadczenie jest na pewno bogatsze, tak jak z każdą wyprawą, z każdą chwilą spędzona przy wizjerze mojego aparatu.

Na warsztatach jest kilka przestrzeni, w których możemy fotografować. Mnie trafił się dzień i praca z modelkami w pięknej scenerii opuszczonego budynku, troszkę już rozwalającego się, ale tworzącego przepiękne tło dla modelek. Praca z ludźmi jest trudna dla fotografa, szczególnie jak robi się sesję, a oczekiwania obiektów fotografowanych są niesprecyzowane. Osobiście ciężko mi się odnaleźć w warunkach sesji, na której fotografowani nie wiedzą czego chcą, tylko zależy im na dobrych zdjęciach. Lubię mieć wszystko poukładane, mieć konkretny plan na dana sesję, wymyślić jej charakter. Do tego potrzeba wielu czynników, które bezpośrednio wpłyną na jakość obrazu, który widzimy na zdjęciu. Uwielbiam prace w studiu, chociaż brak mi jakiegokolwiek doświadczenia, ale próbuje, staram się odnaleźć w tych warunkach i jak najwięcej doświadczenia wyciągnąć z takich sesji. Czasami sam eksperymentuje ze światłem tworząc w moim mniemaniu dość ciekawe kompozycje, ale żeby powiedzieć, że się na tym znam to jestem daleki. Może kiedyś jak strzelę tysiące zdjęć w studiu będę mógł wtedy powiedzieć, że czuję się tak jak na krajobrazie. Drugą sprawą jest sesja w plenerze. Wtedy jest więcej zabawy. Oczywiście miejsce jest mega istotne. Trzeba czuć ten fragment ziemi, który później wypełni nam dany kadr. Trzeba wziąć pod uwagę światło, gdzie dokładnie znajduje się słońce w wybranych porach, czyli rano i wieczorem. Wtedy są najlepsze kolory tak jak podczas krajobrazu. Wschód i zachód to są pory, które cechują się niezwykłymi barwami. Im słońce jest wyżej tym gorzej dla naszych obrazów, ale to pewnie już wiecie.

Będąc na warsztatach fotografując modelki w niezwykłej scenerii czułem ogromne zadowolenie z faktu, że udało się spiąć nasze kalendarze i z tego, że mam możliwość pod okiem wspaniałych ludzi się rozwinąć. Na więcej zdjęć z warsztatów przyjdzie odpowiednia chwila poświęcona w odrębnym wpisie.

Kolejnym czasem na moja przestrzeń była kilku dniowa wycieczka z moją pierwszą taka klasą sportowo – językową w Polsce pod patronatem mojej fundacji. Wybraliśmy się nad morze do Sztutowa. Ciekawe miejsce, ale dla mnie najważniejsze, że woda była blisko. Nie mam stamtąd dużo zdjęć, ale nawet jakbym jedno zrobił to i tak warto wstać rano na wschód dla samego klimatu danej chwili. Wyjazd był bardzo intensywny. Przez cały dzień zabawa z dzieciakami, mnóstwo atrakcji, ale wschód  i zachód dla mnie. Zbieraliśmy się z Radkiem kilkukrotnie aby móc strzelić fotki, ale w zasadzie tylko raz nam się udało, ale o tym szerzej później.

Tak minął mi czerwiec. Lipiec jak zawsze jest poświęcony rodzinie. Staram się wtedy wyjechać gdzieś i odpocząć od wszystkiego.

Na koniec lipca przypadł termin mojej, a w zasadzie naszej wyprawy. Muszę Wam powiedzieć, że kiedy rodzi się w mojej głowie pomysł na miejsce, które chciałbym odwiedzić i już wiem konkretnie jakie to miejsce to wysyłam krótką informacje do Radka czy jest zainteresowany. I tak też było tym razem. Spotkaliśmy się. Pokazałem mu miejsca jakie chce odwiedzić podczas kilkudniowego pobytu i wiedziałem, że pojedzie. Wróciliśmy niedawno. Materiału jest dużo, a opowieści jeszcze więcej, ale to już niebawem…

Do następnego M.W.

Ciao!!!

close
Zaloguj Zarejestruj
close
vertical_align_top