#14 Wszędzie z aparatem...

sandomierz-8.jpg

Staram się zawsze mieć ze sobą aparat, nawet jeśli nie ma ku temu okazji…

Czasami zdarzy się tak, że podróżuję służbowo po różnych częściach Polski. Zazwyczaj podczas takich wyjazdów nie mam czasu na fotografię. Wielokrotnie jadąc przez nasz kraj, napotykałem na swojej drodze wiele fajnych sytuacji, obrazów, które mógłbym sfotografować. Niestety nie zawsze miałem ze sobą sprzęt. Od jakiegoś czasu mam spakowany plecak. Tutaj znów muszę wspomnieć, że gdyby nie dysk miałbym bogatszą bibliotekę do pokazania. Niestety nastąpiła naturalna selekcja i zostały mi tylko takie dwa wypady. Może mi się jeszcze uda coś odgrzebać w innych folderach, ale na chwilę obecną mam tylko tyle.

Miejsca, które chcę Wam pokazać to Sandomierz i Gdynia. Tak jak pisałem niewiele mi zostało także z tych obrazów, ale historie tych dwóch miejsc są diametralnie różne.

Sandomierz odwiedziłem ze znajomymi i rodziną. Taki wypad na jeden dzień, aby się trochę odstresować, za to wyjazd do Gdyni, a w zasadzie do Gdańska był z reprezentacją.

W każdym miejscu miałem możliwość zrobienia tego, co daje mi satysfakcje i zadowolenie. Co prawda więcej skupienia miałem w Gdyni, ale za to więcej fotografii zostało z Sandomierza.

Wracając do pierwszego miejsca, nie lubię tak po prostu strzelać, bez zastanowienia, bez pomyślenia nad sceną. Niestety wiele fot z takich wyjazdów, gdzie spaceruje się z bliskimi, tak wygląda. Oczywiście nie wszystkie, ale większość, za to jak jestem sam, mogę przystanąć, zastanowić się, obejrzeć, dopracować i oczywiście strzelić tak jak ja chcę. To nie znaczy, że nie lubię robić zdjęć na rodzinnych wycieczkach, bo w większości takie są i spokojnie znajduję swoją przestrzeń, ale samemu to jednak samemu. Warto tutaj wspomnieć o porannych wypadach. Wtedy jestem całkiem sam. Szukam odpowiedniego miejsca, fajnego tematu. Zastanawiam się jak do niego podejść i z której strony będzie najlepszy kadr. Mam na to mnóstwo czasu, nikt mnie nie goni i ode mnie zależy, ile na dany obraz poświęcę czasu.

Podobnie było w Gdyni. Będąc z reprezentacją na zgrupowaniu przed meczami Ligi Światowej, mieliśmy kilka poranków wolnych. W jeden wybrałem się do portu, aby rozejrzeć się i może coś dla mnie się znajdzie. Zabrałem aparat, kilka szkiełek i udałem się do portu w Gdyni. Pamiętam, że wysiadłem z samochodu, a na niebie zebrały się chmury. Takie wiecie - burzowe, gęste, ogromne, lecz w grupach. Zaczęło mi się podobać. Poszedłem dalej szukając tematu. Gdy już znalazłem, gdy miałem koncepcję, nagle lunęło z nieba jak z wiadra. Dobrze, że zdążyłem schować aparat pod bluzę, bo mógłby nie przeżyć tej ulewy. Trwało to jakieś 10 min i znów wyszło słoneczko, które przysłaniane było przez te piękne chmury. Żałuję ogromnie, że nie mam więcej fot z tego wypadu ale myślę, że te w pełni oddają klimat tamtego ranka.

W życiu jak i w fotografii czasami chwila decyduje, że odnosimy sukces, że robimy super fotę, która zapiera dech w piersiach. Warto być na takie chwile przygotowanym i jak się nadąży... WYKORZYSTAĆ JĄ. Życzę Wam jak najwięcej takich chwil…

Widzimy się w niedzielę…

Pozdrawiam M.W.

close
Zaloguj Zarejestruj
close
vertical_align_top